Migawki #Majty czyli najlepsze antidotum na głód

 Poniedziałek 



Matki są niezastąpione w każdej dziedzinie. Zaczynasz je doceniać wtedy kiedy jesteś daleko. Dopiero wtedy widzisz , że jest lekiem na całe zło, kozetką u najlepszego terapeuty i solą na twoje rany. 

Wypady do rodzinnego domu zawsze pozwalają zmienić twoją optykę . W moim przypadku z małego miasteczka położonego, gdzieś  pod Tatrami  wracam do rodzinnej metropolii znanej w całym świecie . Zamiana dużego na małe sprawia, że masz wrażenie, że utknęłaś przy tej samej ulicy. 

Poniedziałek to jednak dzień , kiedy wszyscy zblazowani pędzimy do swoich zajęć, szalenie ważnych zajęć i to po raz pierwszy w tym tygodniu. Na ulicy totalny wkurw. Gdyby wzrok mógł zabijać poł globu zasilałoby już szeregi sztywnych . Pracujący są wściekli , bo muszą iść do pracy o barbarzyńskiej porze. Niepracujący klną bo znów mają przed sobą cały tydzień do zaorania .I co tu robić z taką kupą wolnego czasu. 
Tylko ty zapitalasz jak nakręcona , bo jesteś pracoholiczką , która wszystko sprowadza do pracy. Biegasz w tym wyścigu korpo- szczurów, by starczyło na czynsz , światło , gaz i wszystkie inne opłaty. Dzień jak co dzień . Szara rzeczywistość...Standard..
Wracasz do mieszkania , w dzielnicy którą policjanci nazywają rewirem kurew i złodziei, robisz sobie drinka, ogarniasz mieszkanie , bierzesz prysznic, wkładasz ciepłe papcie i robisz sobie ostatni kubek gorącej herbaty przed władowaniem się do wyra...wtedy dopada cię głód.. Kiedy rozważasz, czy zrobić sobie jeszcze na koniec dnia kolację czy nie odzywa się telefon. Na wyświetlaczu pojawia się znany ci numer , numer twojej matki . Rzucasz : Cześć Misia , co tam ?
M; - Suchej , zostawiłaś u nas majtki?
J; - Ja skąd , nie no chyba nie zostawiłam
M; Jak to nie zostawiłaś , jak takich majtek u nas nikt ni ma , to chyba twoje 
J; a jakie to majtki - pytam  z zainteresowaniem , nieroztropnie dorzucając- że myślisz , że moje ...( i tu się zaczyna podnoszenie cię na duchu)
M: noooo to takie majty na fest dupę , z taką koronką z tyłu i kukardką z przodu. To są obce majty, ja nie widziałam, żeby kto tu w takich po chałpie chodził , to muszą być twoje. 
J; jaki kolor - pytam spokojnie przez zaciśnięte zęby. 
M: różowe - słyszę z drugej strony 
J': Jak różowe to nie moje . Ja nie mam różowych
M: Jak nie twoje, jak takich ja nie znam . Tutaj nikt w takich nie chodził.  Możeś kupiła i nie pamiętasz...
J; Nie , nie moje - zapewniam żegnając się szybko...
Jestem wściekła i ta właśnie wściekłość sprawia, że zapominam o głodzie....Gdyby lekarze wiedzieli przepisywaliby mi telefony od matki na receptę, zamiast pastylek hamujących łaknienie. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Migawki # Nieustające zmęczenie