Migawki : Kwalifikacje
Szkolenia mają podnosić kwalifikacje - mówią przepisy . Sami szkolący już nieco łagodzą ten przekaz i dowodzą , że mogą. Kto ma racje. A kto by to wiedział....
Zaczynamy. Klimatyczna sala amatorskiego teatru natychmiast budzi teatralne skojarzenia. Na sali mnóstwo osób. Jedne znasz lepiej inne tylko z widzenia , a jeszcze inne są ci zupełnie obce . Zajmujesz z góry upatrzoną pozycję. Naturalnie z dala od prowadzącego. Prowadzący ma do odegranie rolę cool gościa, który utrwali w twojej głowie standardy zachowań . Tym razem prowadzących jest dwóch . Normalnie powiedziałbyś, że to start up, ale przy dwóch występujących to cały teatr. W dyskusji dowiadujesz się jak praktycznie nieludzcy są inni i wracasz do swojego starego szefa z podziwem w oczach i krzykiem w głowie : ludzki pan
W planowanych przerwach spotykamy się w kolejce w toalecie . Kolejka do damskiego długa jak diabli. W oczekiwaniu na swoją kolej dowiaduję się , że przy wejściu skorzystałam z męskiej toalety. No szlak ...znowu ? ...
Przy motelowej recepcji zauważam też kolegę z mojego poprzedniego życia. To już nie ten uśmiechnięty Piotruś , z którym mogłam rozmawiać godzinami i nie mogliśmy się nagadać. Kiedy go poznałam był dziennikarzem Gazety Krakowskiej , do której czasem pisywałam, potem korespondentem RMF z Nowego Targu ,( w którym miałam fajnych znajomych) i dziennikarzem PAP- jednocześnie. Pamiętam, że był najlepszym kompanem do rozmów . Pasjami lubił piwo.
Potem zniknął mi z oczu na wiele lat, by pojawić się jako spec od komunikacji społecznej w Urzędzie Miasta. Dzisiaj ma na sobie przymały bezrękawnik GOPR-owca, manię wyższości i igły na całym sobie.
Te igły miał już wcześniej. Mania wielkości urosła wraz z pogardą jaką w nim zaszczepił i pielęgnował pryncypał, który za pomoc w wyborach dał mu stanowisko w urzędzie miejskim. Piotruś za to w dowód wdzięczności profil polityki miejskiej mocno rysował w tutejszej miejskiej telewizji - upolitycznionej i obstawionej ludźmi władzy. Kiedy jednak burmistrz przegrał wybory, Piotruś stracił stanowisko i wszystkie kolejne profity z niego wypływające. Koneksje rodzinne pomogły mu, jak zwykle, spaść na cztery łapy i nie odczuć politycznych upadków. Dziś w jego głosie słychać żal, rozczarowanie i upewnianie się , że jeszcze coś ma w zanadrzu. Dawny klimat rozmów naturalnie nie powrócił, ale miło go spotkać i chwilę pogadać. Taka mała odskocznia, by nie rzec antrakt w szalenie kształcących szkoleniach .
Co zapamiętujesz ? Naprawdę się nad tym zastanawiasz? ... szkolenie skończone, test oddany , łzy po niemym kinie otarte . Nawet słynnej studenckiej zasady ZZZ nie musisz stosować, bo idziesz na skróty przez Usłyszeć , Zdać , Zapomnieć. Żadnego zakuwania . Marsz do domu do swoich zajęć.
Za zamkniętymi drzwiami mieszkania wrzucam dwa przypadkowe filmy . Nomen omen obydwa o - powiedzmy to ładnie - agentach specjalnych - by nie rzec o szpiegach i o dziwo to dobry wybór.
Automatycznie porównuję moje podejście do świata. Teraz mam total sjestę , a maniana ogólna daje mi poczucie świętego spokoju. Więcej nie znoszę , gdy ktoś zakłóca mój spokój . I prawa do mojej świętospokojności jestem gotowa bronić jak niepodległości.

Komentarze
Prześlij komentarz