Migawki # zaniemówiłam
10 kwietnia 2010 roku. Syn śpi w pokoju obok, Jest wczesny poranek . Pachnie wiosną , a nawet latem. W górach szczególnie tęsknię do słońca. Biorę psa i idziemy na spacer. Moja piękna Cocker Spanielica Daisy cieszy się, jak opętana , kiedy widzi, że biorę jej piękną czerwo- czarną smycz i takież szelki w ręce. Z radością podaje mi łapy i cierpliwie czeka, aż wszystko pozapinam .Ze schodów zbiegamy w tempie szaleńczym . Daisy kieruje się natychmiast w stronę ścieżki leśnej . Jest trochę zdziwiona, kiedy kierujemy się w okolice osiedla Bereki. To tam jest w tym momencie jest jeszcze tzw stara targowica czyli najsłynniejszy nowotarski Jarmark, który przez lata obrósł w legendę. Jest sobota. Zaglądam na stragany z ciekawością. Poszukuję kwiatów na balkon. W końcu znajduję piękne magnolie . Jest kilka minut przed 6.00 . Uświadamia sobie, że zapomniałam portfela i wracamy z Di po pieniądze. Pies tupta z nosem przy ziemi . Kilka minut po 7.00 ostatecznie docieram do domu. Syn nadal śpi . Szukam portfela . W TV speaker mówi , że nie mogą połączyć się z samolotem prezydenckim. Gdzieś w głowie mi przemyka myśl straszna. Odruchowo powracam do miejsca skąd słychać głos mówiący , spróbujemy połączy się jeszcze raz ...i wtedy na tzw. pasku pojawia się wiadomość , że prawdopodobnie doszło do katastrofy , w której zginęło 96 osób w tym para prezydencka. Odruchowo siadam na fotelu , Nie mogę nic powiedzieć. Czuję jak syn szarpie mnie za ramię i o coś pyta.....
Ten ułamek sekundy, kiedy zdominował mnie obraz z TV i ciężar ludzkiej tragedii zapamiętam do końca życia. Tak jak Rzym, w którym nie widziałam papieża.

Komentarze
Prześlij komentarz