Migawki # kumulacja przypadków

 Jest niedziela. Mam wolne od życia. Mam czas na analizę . Nie wygląda ona dobrze. Zapach remontu, który wywoływał u mnie bezdechy wrócił w postaci zapachu spodni, które kupiła  mi moja koleżanka. Spodnie 8 zł, kupione w sekond handzie od razu mnie uczuliły. Balsam łagodzący na to uczulenie 32 zł małe opakowanie i pól nocy na balkonie. Ten znajomy zapach uświadomił mi kolejną rzecz. Człowiek , który kończył u mnie framugi okien ubierał się chyba w takim miejscu. Boże i za co mnie każesz w ten sposób. Rozumiem moją koleżankę, która dowartościowuje się poprzez takie drobiazgi i nie zauważa, że ktoś świetnie bawi się tą jej piętą achillesową., ale żebyś nasłał na mnie  zabójcę śmierdziela . ?

   Druga zbieżność. Sama wpadła mi w ręce. Aktor, którego nie należy łączyć z jakąś charakterystyczną rolą filmową, objawił się nagle na scenie prowincjonalnego miasteczka, gdzie nadal wystarczy magia brzmienia wyrazu aktor. Nie to nie jest moja fobia . Zwyczajne odkrycie końcówek pewnych posunięć. Pewnie mogłabym to roztrząsać . Problem w tym, że nieistotne rzeczy odrzucam i tak było i z tym przypadkiem. Wywaliłam do kosza bez żalu. 

   Mój świat budowało radio. To ono nauczyło mnie oddzielać funkcję . To , co robisz na scenie zostaje na scenie . To część innej rzeczywistości. Ta świadomość zawsze pozwalała mi zachować równowagę  i granicę . Fakt w każdym świecie staram się robić wszystko dobrze. 

Trzecia zbieżność to telefoniczna głupota. Mocno stoję na ziemi i nie daję sobą manipulować. Jeśli czegoś nie chcę to nie chcę i nie zechcę. 

Niedzielny chillout miałam spędzić w Częstochowie, ale w obecnym stanie  byłaby to wizyta bez wiary, potrzeby i w stanie totalnej abnegacji. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Migawki # Nieustające zmęczenie